kufel blog

Twój nowy blog

Zmiana to fajna rzecz powiadaja. Czemu nie? Zmiany sa modne. Wiec zmian i rezolucji caly peczek w zanadrzu. W nocy mialem straszna ochote na kolejna przeprowadzke, nie moge niektorych rzeczy zniesc i znosic dlugo nie mam zamiaru. Ot spakuje sie wyjde i nie przyjde. Zadne szantaze, tych dosyc z innej strony. Wiec pogwizduje jeden cien w dolinie mgiel (gawlinski jakos mi wychodzi bez falszow lacznie z podspiewywaniem]. Grzebie skladam sklejam liscie pisze gram filmuje blyskam mrygam i przetwarzam. Ostrzyglbym sie jeszcze.

Naprawde sie powaznie zastanawiam czy jak bym ja grozil cieciem/samobojstwem/skokiem zdachu/lykaniem tabletek [jak powiesz cos o ksiezniczkach to dostaniesz w twarz], to mialby kto po mnie wyjsc na dach, czy chcociaz by sie przejal etcetera etceteraz i objawow cala lista. Rece w gorze? Well, no matter.

Niniejszym to ostatnia depresja na tych lamach. Od 11 wrzesnia, nowa twarz, postac, profil, co tam jeszcze przyjdzie. Mniej osobiscie na pewno.

Jesien, jesien… jak to tak?

Wrzesniowe popoludnia, zapach lisci i trawy w powietrzu lekko zalatujacych jeszcze letnim kurzem. Krotkie spodenki i wiatr kuszacy jeszcze latawce. Swiat znow zatoczyl kolko, dalej toczy sie i pokazuje swoja okropna codzienna choc jakze sloneczczna i obiecujaca twarz.

Mysle ze jak nie uda mi sie kariera w technologiczno-marketingowym przemysle zawsze moge zajac sie pisaniem scenariuszy do telenoweli i innych tasiemcow, w gre wchodzi tez napisanie poradnika o wdziecznym tytule ‚jak byc cierpliwym.’ A tymczasem Traviatta po raz kolejny gwizda mi w telefonie, dzien pracy ma sie ku koncowi, oczekuje ulica diamentowa i [posprzatane?] biurko.

Do your best powiadaja. Problem tylko sie pogodzic z wlasnymi ograniczeniamiami, znow na chwile grubo i niefajnie. Czuje potrzebe czekolady, masazu, piwa, odziania sie w kraciasta pizamke w kolorze zielonym i swietego spokoju.

Poniedzialek zamienil sie w dodatkowa niedziele, czyzby to niedziela z koszmarnego snu? Nigdy nie konczaca sie niedziela. Przez poltorej niedzieli padal deszcz. Wloklem sie noga za noga z metra przez nassau i liczylem krople deszczu spadajace mi na czole, zawsze mija jakos czas. To bylo w te niedziele czy w tamta? Kap, kap, deszcz padal jakies 24 ostatnie godziny. Niech pada mgli i zawija nas w zimna i bezpieczna jesien.

Dlubie sobie nowy dezajn, pozuje przy scianie, Ravs skacze po krzeslach i robi zdjecia, hmm dezajny z czestotliswoscia nowych koszulek, tym razem nie zmieni sie tylko kolor. Drogi kuflucomie, mam zamiar przemielic cie i wypluc co zostanie do pary z twoja kolezanka digitą.

Nadszedl dzien pierwszego wrzesnia. Ponioslo mnie po nocy o 2:30 nad ranem z Driggs na Bedford przez Nassau i z powrotem na Diamentowa. Chlodne miasto pomykalo na boki w nowej bluzie ze szczytu rozwoju dresiarstwa poznych lat 70ych. Czasem ciagnie do domu, bo jest zle samotnie, brzydko. grubo, niefajnie i niezrozumiale, bo ma sie ochote powiedziec dobranoc i powchodziloby sie jeszcze na jakies ciezarowki, a tymczasem chyba czas isc spac. Glowa zasilona litrowym Asashi teraz chlodzi sie opaslym Fosterem.

So all I do without you here is lie away and think… bb-bbb-ack on my mind, dobranoc zatem.

Sa pewne znane dyskutoweane analogie, dla ktorych nie ma usprawiedliwiebnia, zadne uczucie nie jest usprwiedliwiniem, dlatego trace, stracilem szacunek, bo jak go miec przy takich obrazkach?

a mimo wszystko ciagle bym.. po raz czwarty chyba… BAKA.

A w niu jorku tu wlasnie pada deszcz.. [na melodie brackiej turnaua]. Zimno strasznie choc niby kilkanascie stopni, ale to chyba mroz ducha i zlodowacenie serca, ogladalem piekna historie z jeszcze lepsza muzyka, zasnalem przy otwartych oknach powiewajacej zaslonie i swiecach rostawionych tu i tam, nie pamietam kiedys rozlozylem poslanie i sie przykrylem, zimno sie zasypia, zimno sie budzi. Moze dzis to ostatni letni deszcz, deszcz dajacy zbyt wieke wspomnien, zawze lublem zmoknac, dzis tego znienawidzilem na chwile. Zastanawiam sie co mnie tak boli. Wlasciwie wiem doskonale. Ale nie powiem.

otaku notka

Brak komentarzy

ph34r m3
Chyba jestem z tych ludzi ktorzy chcieliby aby swiat byl taki jaki powinien byc, a nie potrafia go brac takim jakim jest. So ph34r my m4d l33t pow3r. Wlasnie skonczylem czytac 301 stripow MegaTokyo. Dzieki misio.

Przez ostatni zalany Mr. Bostonem weekend zrobilismy ponad 300 zdjec, obiecuje ze juz niedlugo probki. God damn fanboys. Kill me. Nara.

Sa takie dni gdy powylbym sobie z rana do ksiezyca choc go nie widac, a przeciez musi byc tam COS, gdzies z drugiej strony ziemi.

BAKA.

Piatkowa noc pod znakiem chilloutu w Atlantic City, kasyna ocean, neony, cygara, hazard, spacery, bojki w barze, drinki w plastykowych kubeczkach, jednym slowem haj-lajf no i najlepsze martini na wschodnim wybrzezu, podsumowujac nowa galeria.

kufel puffingreal martini

Nowy Jork nareszcie sie troche ochlodzil, nawet udalo mi sie zmarznac w nocy. Jest zarys wycieczki z maartini do Atlantic City, znow ocean i swiatla neonow na tle nocnego nieba, miasto w samo sobie nijakie, ale nigdy nie mam dosc tego wybrzeza, marzy mi sie zimna noc, z wiatrem i wysokimi falami. Taka noc na zalozenia cieplego swetra. Ocean w jesiennej i zimowej pogodzie jest najpiekniejszy.

Swiatlo neonow zaslania swiatlo gwiazd. Kreci mi sie po glowie zdanie z Sapkowskiego o myleniu gwiazd z gwiadzami odbitymi na powierchni stawu. Well, we carry on, jedyna inna opcja na razie nie chodzi po glowie.


  • RSS